Co robić, żeby nic nie robić – moje sposoby na deszczowe dni.

- Brak komentarzy

golden retriever dog in rain boots holding an umbrella

Polska pogoda ma to do siebie, że potrafi być nieprzewidywalna. Jednego dnia płonąca Sahara, drugiego deszczowy Londyn, a jeszcze innego mroźna Alaska. Jak to mówią: Sorry, taki mamy klimat. Dzisiaj jest jeden z tych dni, kiedy pogoda za oknem płacze deszczem, więc nie mam najmniejszej ochoty wystawić choćby czubek nosa na zewnątrz.
Ok, postanowione. Zostaję w domu i oddaję się całkowitemu relaksowi i celebracji własnego ,,ja”. Żeby jednak nie ,,gnić” bezczynnie przez cały dzień, stworzyłam listę rzeczy, które robię, kiedy za oknem trwa tornado.

1. Nadrabiam seriale, na które nie miałam wcześniej czasu. Dobre produkcje mają to do siebie, że wciągają niczym czarna dziura, a Ty przestajesz żyć własnym życiem, a zaczynasz być bohaterem nowego serialu Netflix’a. Czasami specjalnie nic nie zaczynam, bo wiem, że skończy się tak, że wpadnę jak śliwa w kompot. Jednak kiedy za oknem deszcz, ja pięknie przystrojona w dresik z kubkiem gorącej kawy, brakuje tylko jednego. SERIALI!

2. Skoro seriale to i jedzenie, nie da się inaczej. Robię sobie cheat day, dzień dziecka czy jak tam nazywasz obżarstwo. Kupuję pudełko lodów, dwie czekolady, robię popcorn, piekę ciasto a wszystko zapijam colą! A co tam, do seriali to absolutny ,,must have”. Nie martw się, w taki dzień jak ten, na pewno nie przytyjesz, a Twoje ciało poczuje spełnienie.

 

Couch potato watching match and drinking beer

3. Gotuję, improwizuję, próbuję nowych smaków. Rano możesz wybrać się na szybkie zakupy do najbliższego sklepu, kupić produkty i zamienić się w połączenie Okrasy i Magdy Gessler. Masz cały dzień na gotowanie, wiec nie musisz  przejmować się, że coś Ci nie wyjdzie. Możesz wcześniej poszukać ciekawych przepisów w internecie, albo pójść bo bandzie i wymyślić wszystko samemu. Jak Ci wyjdzie (albo i nie) koniecznie zrób fotki i pochwal się w komentarzu!

4. Założę się, że masz spodnie, które już nie nadają się do chodzenia, starą sukienkę z okropną plamą po winie, której nie da się doprać, albo skórzaną torbę, na której pojawiły się przetarcia i przebarwienia. Zabaw się w projektanta mody! Jedyne czego potrzebujesz, to nożyczki, igłę i nitkę, jakieś farbki i ogromne pokłady kreatywności! Z długich spodni, możesz zrobić shorty z modnymi przetarciami, sukienkę możesz przerobić na tunikę, a torbę przystroić namalowanymi wzorami. Wszystko jest dozwolone. Tylko ostrzegam, to wciąga!

5. Zapraszam znajomych i proszę, żeby przynieśli dowolną grę planszową, bierki albo karty. Przygotowuję dla nich małe co nieco, w postaci kanapek czy koreczków, parzę ogromny dzbanek herbaty z cytryną i miodem, robię miejsce na podłodze i czekam na swoich kompanów. A i obowiązkowo ustalam dress code: dresik. Dobra zabawa gwarantowana.

6. Deszczowy dzień, to także dobry moment na porządki, na które nie miałam wcześniej czasu. Sprzątam mieszkanie, uporządkowuję przyprawy w szafkach kuchennych, wyrzucam niepotrzebne papiery, dokumenty czy zeszyty, segreguję ubrania i odkładam te, w których nie chodzę, żeby oddać je na np. zbiórkę ubrań dla potrzebujących.

Group of young people gathered to play Alias game. Youth lifestyle, board games

7. Nadrabiam zaległości na studiach, ogarniam notatki albo robię szczegółowy plan na najbliższe dni. Zapełniam kalendarz przyszłymi kolokwiami czy deadlinami. Dzięki temu mam pewność, że na pewno o niczym nie zapomnę.

8. Uczę się języka, one zawsze są na topie. Możesz doszlifować ten, którego uczysz się na bieżąco, albo spróbować swoich sił w zupełnie nieznanym Ci do tej pory. Kto wie, może spodoba Ci się na tyle, że będziesz to kontynuował i zapiszesz się na specjalne lekcje? W internecie jest mnóstwo programów i portali, które ułatwiają naukę. Na pewno znajdziesz coś dla siebie.

9. Próbuję znaleźć koniec internetu. Przecież gdzieś musi być, on nie może być nieskończony!

10. Nie robię nic, absolutnie, kompletnie NIC. Zakładam ulubiony dres, biorę koc w misie, wygodnie usadawiam się na kanapie z kubkiem gorącej czekolady i leżę. Rozmyślam o życiu, wspominam dobre czasy, wyobrażam sobie przyszłość, rozkminiam rzeczywistość. Robię przerwę na obiad w postaci przywiezionej pizzy i dalej idę leżeć. Jak już nie mam siły leżeć, to wstaję, puszczam Whitney Houston i tańczę, tańczę i tańczę. A jak się zmęczę to kładę się i dalej myślę…

 

Dajcie znać, jaki jest wasz sposób na deszczową nudę. 🙂

Pozdrawiam,
Mela

Napisz komentarz