Studencki budżet, czyli jak nie zbankrutować?

- Brak komentarzy

Close-up Of A Businessman Counting Coins Using Calculator At Desk In Office

Studencki budżet, czyli jak nie zbankrutować?

Studencki budżet to zmora wszystkich studentów. Nieudolne liczenie, brak drobnych, jedzenie kanapek z chlebem i ziemniaków z kartoflami pod koniec miesiąca może zdeprymować każdego. Wiadomo, nasze budżety mogą się różnić, jednakże zazwyczaj nie są to zawrotne sumy, za które żyjemy jak królowie. Gotówki starcza nam na podstawowe opłaty, a na życie zostaje niewielka sumka, którą nawet nie wiadomo jak zagospodarować bo jest tak mała.

Jednakże nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Tak skromne budżety uczą nas gospodarowania naszymi finansami, dzięki czemu nic nas już nie zaskoczy. Są sposoby na to, aby fajnie zaplanować wydatki i żyć z godnością od pierwszego do pierwszego.

Po pierwsze, warto przygotować sobie kalendarz wydatków. Chodzi o to, żeby zapisywać każdą, nawet najmniejszą rzecz razem z datą i kwotą. Dzięki temu, żaden zakup nam nie umknie. Początkowo będzie to trochę uciążliwe, ale z czasem można się przyzwyczaić. Po pewnym czasie analiza wydatków wejdzie wam w krew i nie będziecie potrzebować kalendarza. Gotowe wzory możecie znaleźć w internecie, ja polecam ten ze strony My Pink Plum.

 

giphy-1

 

Pogrupuj pieniądze na różne kategorie. Ja dzielę je na stałe wydatki, czyli (mieszkanie, prąd, woda, abonament, internet itp.) Stawki raczej się nie zmieniają, więc co miesiąc przeznaczam na to taką samą kwotę. Kolejne jest jedzenie, które jest sprawą indywidualną. Staram się jednorazowo kupować mniej, ale częściej chodzić na zakupy. Dzięki temu czuję, że mam pełną świadomość tego co kupuję i ile. Przy dużych zakupach, możemy kupić coś na zapas, przez co okazuje się, że rzecz zostaje niewykorzystana. Jak dla mnie to niepotrzebne marnotrawstwo pieniędzy i jedzenia. Można wyliczyć, ile mniej więcej wydajesz na produkty spożywcze, dzięki temu, do wydatków możesz dopisać kolejną kategorię. Pozostałe pieniądze przeznaczam na moje zachcianki. Teatr, kino, imprezy i te sprawy.

Spraw sobie swoją własną świnkę skarbonkę. Potraktuj to, jako swój fundusz powierniczy. W zależności od Twojego nastroju, dnia, ilości monet w portfelu – wrzucaj dowolną sumę pieniędzy. Jedyny warunek jest taki, że musisz to robić codziennie, np. przed pójściem spać. Może to być nawet 1 grosz, nieważne. Chodzi o samą ideę zbierania pieniędzy. Po jakimś czasie uzbiera Ci się fajnka sumka, która może uratować Cię w czarnej godzinie. Fajne skarbonki znajdziecie tutaj.

 

giphy

 

Zamień kartę kredytową na gotówkę. Nie wiem czy zostało to udowodnione naukowo, ale znam to ze swojej autopsji. Wirtualne pieniądze służą wzmożonemu ich wydawaniu. Weźmy na przykład sytuację, w której mamy 50 zł w banknocie i zachciało nam się gumy za 2 zł. Czy rozmienimy ten banknot, tylko po to, żeby kupić naszą chwilową zachciankę? No nie sądzę. A jak byłoby z kartą kredytową? Pach, pach i po gumie. Nie mamy kontroli nad tym ile mamy pieniędzy i ile wydaliśmy, ponieważ ich nie widzimy. Najlepiej wypłacać sobie stopniowo jakąś gotówkę, ale wypłacać. Ps. ZAWSZE miejcie odliczoną kwotę, kiedy idziecie na imprezę. Karty do zło, szczególnie pod wpływem alkoholu…

Uważasz, że tylko za pieniądze można coś porobić? Nic bardziej mylnego. Wiele miast w Polsce, organizuje mnóstwo ciekawych eventów za free. To świetna okazja aby spędzić fajnie wolny czas. O najciekawszych wydarzeniach, staramy się Was informować na naszym fanpage’u, dzięki temu możecie być zawsze na bieżąco. 🙂

Pozdrawiam,

Hela

Napisz komentarz