Kilka praktycznych porad, przed pierwszym dniem na studiach.

- 3 komentarze

 

Good advice

 

Dostałeś się na studia i od października wybierasz się na uczelnię, żeby zdobywać wiedzę i doświadczenie wykładowców? Super, gratuluję. Jednak przede wszystkim – podziwiam. Głównie Twój entuzjazm.  Myślisz sobie: jejku, tak dużo się nauczę, nie mogę się doczekać tych nieokiełznanych pokładów wiedzy, jestem przygotowany na chłonięcie wszystkich informacji, będę przykładnym studentem, wszystko zanotuję a uczyć będę się z tygodnia na tydzień. Przykro mi to stwierdzić, ale JESTEŚ NAIWNY.

Do października jeszcze trochę czasu, a ja nie chcę podcinać Ci skrzydeł. Nie będę mówić jak studia wyglądają w rzeczywistości, ale podpowiem Ci co powinieneś ze sobą zabrać idąc na pierwsze wykłady.

1. Naładowany telefon komórkowy. Przyda Ci się. Przede wszystkim do tego, żeby sprawdzić gdzie odbywają się pierwsze zajęcia, a w razie kłopotów z ich znalezieniem, do skontaktowania się z ludźmi ze studiów. Oczywiście, zawsze możesz zapytać o drogę Pana z portierni, albo panie w dziekanacie – ale różnie to z nimi bywa. Nigdy nie masz pewności, czy będą mieli ochotę Ci pomóc – znam to z doświadczenia. Przyda Ci się też do skontrolowania godziny, zapisania na szybko notatki lub wklepania numerów telefonu nowo zapoznanych ludzi. Natomiast na trzecim wykładzie z rzędu, przyda Ci się w celach rozrywkowych. Szczególnie polecam Snake’a oraz Piano Tiles. Zastanawiasz się po co Ci gra na telefonie? Pogadamy po kilku wykładach.

2.Książka lub gazeta. Czytanie to najlepszy sposób na wykorzystanie wolnego czasu między zajęciami. Na przykład w drodze na uczelnię, podczas przerwy, dłuższego okienka, czy nudniejszego wykładu. Zawsze i wszędzie. Jeżeli męczy Cię targanie ze sobą grubych książek, zawsze możesz skorzystać z e-book’a. Pamiętaj, czytanie kształci, pobudza wyobraźnię, uczy nowego słownictwa i zaznajamia z poprawną pisownią. Poza tym z książką wyglądasz  mądrzej.

 

kot

3. Przed pierwszym tygodniem na uczelni, warto jest spisać kilka ważniejszych rzeczy na kartkę i schować do kieszeni. Po co? A to dlatego, że pamięć lubi być ulotna, a bateria w telefonie zaskakująco mało wytrzymała. Jak to mówią – przezorny, zawsze ubezpieczony. Dzięki temu, oszczędzisz sobie stresu i biegania, w celu sprawdzenia gdzie odbywają się pierwsze zajęcia, o której godzinie i na którym piętrze. Uwierz mi na słowo, wiem co mówię. Sprawdziłam to, przebiegając maraton na uczelni pierwszego dnia studiów.

4.Kanapkę i butelkę wody (czegoś do picia). Wiem, wiem. Jesteś już dorosłym i niezależnym człowiekiem, więc nie masz zamiaru pokazywać się publicznie z jedzeniem przygotowanym w domu. Kto by jadł takie rzeczy, zjesz w bufecie. Nie neguję. Pamiętaj tylko, że miesiąc długi, a portfel coraz chudszy… A poimprezować też by się przydało.

5. Wygodne buty. Pierwszego dnia są obowiązkiem! Uwierz, będziesz musiał załatwić sprawy administracyjne, odebrać indeks i legitymację. W między czasie kilka razy się zgubisz, pomylisz drogę, a wracając do domu, będziesz musiał jeszcze skoczyć na zakupy, bo przecież jesteś już niezależny, więc nikt z obiadem na Ciebie czekać nie będzie.

pingwin

6. Zeszyt albo laptop, co wolisz. Ja osobiście jestem zwolenniczką tradycyjnych metod notowania. Na pierwszym roku, popełniłam jednak karygodny błąd. Miałam oddzielny zeszyt do każdego przedmiotu, co okazało się bezsensu. Po dwóch tygodniach notowałam gdzie popadnie, przez co podczas sesji i egzaminów nie mogłam się połapać w notatkach. Lepiej kupić jeden ale grubszy i tam notować wszystko. Można sobie podzielić go na różne segmenty, dzięki czemu każdy (głupi) się połapie. Dodatkowym plusem jest to, że podczas kilku wykładów wypadających w ciągu jednego dnia, nie będziesz musiał dźwigać miliona zeszytów. A, no i koszt jednego zeszytu jest mniejszy niż koszt dziesięciu. Dobrze liczę?

7.Słuchawki. Na wszelki wypadek, gdybyś już nie mógł słuchać wykładowcy. Albo nowych kolegów.

8.Trochę więcej pieniędzy. Wiem, wiem. Zdaję sobie sprawę, że większość z was posiada konta bankowe i nie trzyma grubej gotówki w puszcze po herbacie, ale wolałam uprzedzić. Ja do tej pory wolę gotówkę niż wirtualne pieniądze, więc często zdarza mi się zapomnieć ich z domu, przez co muszę pożyczać od innych, co jest dość kłopotliwe. Dlatego jeżeli macie podobnie jak ja, przygotujcie sobie zawczasu 20 zł więcej, w razie ewentualnego pójścia na jedno piwo (ewentualnie ośmiu), z nowymi kolegami.

Powodzenia!

Helga

 

3 Responses

  1. Aga Mylifestyle
    | Odpowiedz

    Podsumowując, dobrze, że to już za mną 😉

  2. Ania
    | Odpowiedz

    Jeżeli to nowe miasto, to warto też mieć mapę (papierową, bo wiadomo, że bateria w telefonie…)
    I przede wszsytkim, należy pamiętać o uśmiechu. Wtedy wszsytko jest prostsze 🙂

    • Studenciak
      | Odpowiedz

      Dokładnie, uśmiech to podstawa 🙂

Napisz komentarz