Praca czy praktyki, oto jest pytanie…

- Brak komentarzy

 

Junge Frau im Büro ist mit der Arbeit überfordert. Burnout bei Arbeit oder Studium.

 

Z DWOJGA ZŁEGO – CO WYBRAĆ?

,,Być albo nie być, oto jest pytanie…”. Znacie to, prawda? Szekspir jednym zdaniem określił problematyczność ludzkiego bytu. We wspomniany wcześniej kanon, wpisuje się również życie studenckie. Na co dzień spotykamy się z wieloma zagwozdkami wszechświata, które bezustannie nas dręczą. Pewnie sobie myślicie, że zdrowo mnie ktoś uderzył w głowę. Tymczasem Was zaskoczę i odpowiem: nie, wszystko ze mną OK. Po prostu stanąłem przed wyborem: iść do pracy i zarabiać pieniądze czy iść na praktyki i zdobywać doświadczenie?

Wybór nie jest prosty. Mało tego, często nie jest on naszą decyzją a zbiorem czynników, które na niego wpływają. Takie sytuacje są poza naszym zasięgiem. Jednakże część z nas, ma ustabilizowaną sytuację finansową, dzięki rodzicom. Wtedy pojawia się pytanie, czy iść do pracy jako np. kelnerka, ekspedientka, budowlaniec itp., i zarobić własne pieniądze, czy poszukać czegoś w zawodzie, popracować (nie zawsze) za marne pieniądze ale wspomóc tym samym nasze doświadczenie. Sam borykałem się z tym problemem. Z jednej strony, zachęcała mnie wizja własnej gotówki, odciążenie rodziców czy wypasione wakacje za granicą. Z drugiej, nie wyobrażałem sobie, że spędzę całe swoje życie w sklepie.

PLAN IDEALNY

Przedstawię Wam, moim zdaniem, idealne rozwiązanie tej sytuacji. Wiadomo, studia studiami, poimprezować trzeba, ale zastanówcie się przez chwilę, czy może nie warto byłoby poszukać praktyk w zawodzie już na samym początku studiów. To też dobry moment, żeby zobaczyć, czy wybrany kierunek jest na pewno dla nas. Poza tym, na pierwszym roku, z reguły, nie potrzebujemy przypływu szybkiej gotówki. Dzięki temu, stopniowo sprawiamy, że w przyszłości, kiedy pieniądze staną się dla nas niezbędne, będziemy mogli spokojnie zacząć pracę w zawodzie.

giphy1

 

RZECZYWISTOŚĆ BYWA BOLESNA

Marzenia marzeniami, czas spojrzeć prawdzie w oczy. Kto na pierwszym roku od razu myśli o zdobywaniu doświadczenia? No garstka. Wychodzimy z założenia, że nie samą pracą człowiek żyje, poznajemy nowych ludzi, przeżywamy najlepszy okres w naszym życiu, bawimy się i pijemy hektolitry piwa. Cóż, przynajmniej do momentu, do którego będziemy mieć na to pieniądze. Kiedy ich zabranie, chwytamy się jak tonący brzytwy – idziemy na łatwiznę. Nie da się ukryć, że najbardziej dostępne i popularne są: sklepy, gastronomia, pomoc budowlana czy, ukochane przez wszystkich, call centere. Szybkie CV, rozmowa kwalifikacyjna i jest, mamy pracę. Wtedy nikt z nas nie myśli o jakichkolwiek praktykach, gdyż zwyczajnie w świecie – nie ma na to czasu. Studia, praca, dom i tak w kółko. I tak zapominamy o naszym doświadczeniu na kilka lat, do momentu, w którym uczelnia wymaga od nas odpracowania w zawodzie kilkudziesięciu godzin w ramach zaliczenia roku akademickiego.

ZŁOTY ŚRODEK

W ten sposób popadamy ze skrajności w skrajność. W takich momentach, musimy znaleźć złoty środek. W tym przypadku, trochę się pobawić, chwilę popracować i zrobić praktyki. Należy jednak pamiętać, że na wszystko jest czas, a w dzisiejszym, pędzącym i szybkim świecie, nie możemy przeoczyć właściwego momentu, ponieważ może się okazać, że będzie za późno. A tego byśmy nie chcieli, prawda?

Morał tej bajki taki, że trzeba robić tak, żeby było dobrze. 🙂

Alex

Napisz komentarz